- Inwestowanie w startupy kojarzy się z ryzykiem oraz młodymi, pomysłowymi przedsiębiorcami pełnymi optymizmu.
- Rzeczywistość jest jednak brutalna, a większość z tych przedsięwzięć nigdy nie doczeka się szerokiej komercjalizacji. Jak więc realnie ocenić szansę na powodzenie projektu?
- Branżę odczarowuje Robert Moreń, szef do spraw komunikacji Assay Group, która inwestuje i wspiera polskie startupy.
Startupy nie są do siebie podobne
Choć Polsce daleko do rynków takich jak USA, czy Indie, tak na naszym podwórku pojawia się coraz więcej obiecujących projektów, które bez wątpienia mogą odnieść sukces. Inwestorzy muszą zatem mieć niezbędne umiejętności, aby dostrzegać takie przedsięwzięcia, nawet na bardzo wczesnym etapie ich istnienia.
– Jako grupa Assay nieustannie poszykujemy obiecujących projektów inwestycyjnych. Szukamy ciekawych ludzi, którzy niezależnie od opracowanej technologii, czy wymyślonego projektu poradzą sobie z napotkanymi trudnościami i będą umieć sprzedać swój pomysł. Kluczowym aspektem przyszłego rozwoju produktu jest jego skalowalność. Inwestor podejmując ryzyko, musi wiedzieć, w jaką niszę zamierza wejść i czy pozwoli mu ona na dalszą ekspansję, to szczególnie ważne, aby uniknąć przyszłych rozczarowania – mówił Robert Moreń.
Ekspert zaznaczył również, że stworzenie startupu to kompleksowy proces, na który składa się bardzo wiele etapów, co do których przyszły inwestor nie powinien mieć cienia wątpliwości, a jeśli takie się pojawią, powinny być szybko rozwiązane.
– Równie istotne co sam produkt jest badanie rynku oraz jego potrzeb, po którym powstaje uproszczony model biznesowy. Na tym etapie niesłychanie ważne jest, aby ustalić, czy projekt oparty jest o własność intelektualną (Intellectual property), aby mieć pewność, że nie staramy się powtórzyć istniejącego już biznesu. Dopiero na tym etapie podejmujemy decyzję, czy w projekt warto zainwestować – dodał.
Po więcej informacji o innowacjach, startupach i inwestycjach zapraszamy na konferencję Reach4.biz Meetup

