Ze spokojem w biznes, czyli jak oswoić emocje i stres w biznesie. Cykl edukacyjny.

Zapraszamy do cyklu edukacyjnego dla przedsiębiorców: Ze spokojem w biznes, o tym jak oswoić emocje i stres w biznesie.

Startupowcy to ludzie z krwi i kości, lecz odpowiedzialność i oczekiwania, z którymi zmagają się na co dzień, fundują im stres ponad ludzką miarę. Dlatego umiejętność zachowania spokoju jest tak bardzo przez nich pożądana. Na ile osiągalna? Co robić, by było lżej? Będziemy to sprawdzać przez osiem kolejnych artykułów. Poniżej wprowadzenie do cyklu.

Człowiek w kostiumie

Założyciel, Właściciel, Prezes, CEO. Wszystkie te nazwy są jak szyld, maska lub tarcza, za którą kryje się człowiek. Myśląc o ludziach przedsiębiorczych, takich, co zdecydowali się rozwijać biznes, jesteśmy pełni podziwu dla ich odwagi, determinacji, energii, werwy, wiary i optymizmu oraz umiejętności pokonywania każdej trudność z osobna i wszystkich razem, choćby nie wiem jak wiele ich było. To brzmi jak opowieść o Supermanie lub Superwoman, więc kiedy wchodzi się na ścieżkę przedsiębiorczości, bardzo łatwo wpaść w taki kostium. Tytuł stojący przed nazwiskiem jest jego częścią.

Tymczasem biznes tworzą ludzie. A to oznacza, że oni także śpią, jedzą, kochają, chorują, złoszczą się i martwią, mają wątpliwości, przeżywają niepowodzenia i troszczą się o bliskich. Dźwigają także ciężar odpowiedzialności za przedsięwzięcie, którego się podjęli – za jego rezultaty, za ludzi, którzy w nim uczestniczą i tych, którzy na nim korzystają. Skala tej odpowiedzialności jest ogromna. Źle pojmowana odpowiedzialność, oparta na zewnętrznych opiniach i oczekiwaniach może przytłoczyć a z czasem nawet przygnieść i człowieka, i jego biznes.

Życie ze startupem

Osoba, która wybiera przedsiębiorczość na swoją drogę życia, chce samorealizacji i samostanowienia. Wiele osób podkreśla potrzebę niezależności, swobody w organizowaniu własnego czasu a przede wszystkim realizacji własnych pomysłów. Świat wydaje się czekać, wystarczy po niego sięgnąć. Tymczasem biznes uczy pokory, systematyczności i cierpliwości, jest prawdziwą kuźnią charakteru.

Budowanie i rozwijanie startupu trwa. Przyspieszanie tego procesu 20-godzinną pracą w ciągu doby odbywa się kosztem zdrowia i relacji. Organizm kiedyś powie: stop. Ludzie odejdą, jeśli nie będą czuli się ważni i doceniani. Szukanie i próbowanie wciąż nowych sposobów na produktywność, bez refleksji i akceptacji fizycznych ograniczeń, często odbiera uwagę istotnym kwestiom i paradoksalnie konsumuje tak istotny czas. To ostatecznie może powodować frustrację. W takich warunkach ciśnienie wzrasta i koło presji napędza się.

Praca projektowa, jaką niewątpliwie charakteryzuje się startup, wymaga konsekwencji i ciągłej weryfikacji – podejmowania tych samych tematów wciąż od nowa, choć na różne sposoby. To może dać upust kreatywności, ale jeśli nie ma w tym konsekwencji, bieżącego analizowania efektów, trudno będzie o skuteczność. Wielokrotne wchodzenie w te same obszary może z czasem przynieść znużenie, zniechęcenie. Brak regularności rozciąga w czasie wdrożenie – wytężona praca nie przynosi nagrody. To ostatecznie może doprowadzić nawet do porzucenia projektu.

Realizacja własnych pomysłów to także ciągłe dokonywanie wyborów. Sztuka podejmowania decyzji polega na umiejętności rezygnacji, odpuszczania. We współczesnym świecie, pełnym możliwości, otwierających się dróg i tysiącem rozwiązań – chcemy raczej zagarniać niż oddawać. Poziom emocji związanych z rozstrzyganiem wewnętrznych dylematów może przytłoczyć najbardziej rozsądne osoby. Tym bardziej, że liczba codziennych rozstrzygnięć w startupie jest ogromna.

Startup zachęca do uczenia się wciąż nowych rzeczy. Brzmi to ekscytująco, zapewnia ciągły rozwój, nie pozwala skostnieć. Z takim nastawieniem, niesieni optymizmem często zaczynają działać we własnym biznesie ludzie, którzy wyszli z korporacji. Z biegiem czasu, wraz z kolejnymi sukcesami człowiek chce czuć, że ze swojej wiedzy i doświadczenia potrafi czerpać profity. Jednak startup to bieg pod rękę z niewiadomą. Przeszłość wspiera ale bywa, że okazuje się balastem. Zwłaszcza, gdy trudno wyjść poza to, co znane, kiedy nie da się odcinać od niej kuponów a trzeba stać w roli wiecznego ucznia, zbyt często odpowiadając „nie wiem”. To może być spore wyzwanie dla ego.

Człowiek żyje w otoczeniu wielu ludzi, w społeczności. W kontekście przedsiębiorczości najczęściej mówimy o zespole, podwykonawcach, partnerach biznesowych i inwestorach. Ale przecież Założyciel ma rodzinę, bliskich, przyjaciół, znajomych z innych obszarów życia, sąsiadów… Wśród relacji z tymi wszystkimi ludźmi są te wspierające i te podcinające skrzydła. Od jakości relacji zależy samopoczucie Założyciela, to jak funkcjonuje każdego dnia, jak podchodzi do problemów, jak silna jest jego wiara w siebie i w swoje przedsięwzięcie, na ile jest skuteczny, szczęśliwy i spokojny. W biznesie łatwo pognać w kierunku wyników, mierników i liczb, zapomnieć o potrzebach innych ludzi, traktować ich na równi z produktem, celem, dochodem – zapomnieć się. Dlatego tak często ludzi biznesu dotyka poczucie osamotnienia, nierozumienia i trudnej do uniesienia odpowiedzialności.

Balans na linie

Startup to tygiel. Mieszają się w nim najróżniejsze obszary życia, coraz trudniej oddzielić to, co prywatne, od tego, co biznesowe. Do tego kreatywność, intuicja, zawierzenie sobie, marzeniu, idei jest równie ważne i niezbędne w realizacji pomysłu, co logiczne rozumowanie, dostrzeganie przyczyn i skutków, liczenie, analizowanie, obserwowanie.

XX wiek nauczył nas mierzyć, liczyć i systematyzować świat. W biznesie liczą się pieniądze, wyniki, terminy, wskaźniki. One mówią czy podążamy we właściwym kierunku. Stawiamy na logiczne myślenie i świadome działanie. Sądzimy, że dzięki nim jesteśmy w stanie kontrolować rzeczywistość, przewidywać przyszłość. Różnie się nam to sprawdza, co pokazuje pandemia, wojna i wysoka inflacja – świat VUCA.

W tym kontekście współcześnie mówimy o chaosie, ale przecież chaos naturalnie występuje w procesie twórczym, czyli także w startupie. Stąd wiadomo, że łatwiej reagować na niespodziewane sytuacje, gdy w wyposażeniu są m.in. kreatywność, komunikatywność, interdyscyplinarność, refleksyjność. Bywa, że intuicyjne działanie przynosi lepsze rezultaty niż oparcie na dostępnych, świadomie analizowanych danych. Tymczasem takie kompetencje często kojarzą się z niezrozumieniem, niezorganizowaniem i nieprzewidywalnością, z czymś, co nie daje się sklasyfikować, ubrać w normy, procedury, schematy – tak potrzebne w realizacji projektu.

Do tego dochodzi wewnętrzna busola własnych potrzeb, marzeń, emocji, granic – cały wewnętrzny, bogaty świat. Współczesna nauka odkrywa coraz to nowe możliwości ludzkiego organizmu, w tym coraz więcej wiemy o mózgu a fizjologia i psychologia czerpią z siebie wzajemnie. Korzystają z tej wiedzy psycholodzy, pedagodzy, coachowie, trenerzy tworząc nowe metody i narzędzia do rozwijania kompetencji tak nam dzisiaj niezbędnych. Wyróżniamy osiem typów inteligencji. Możemy zbadać m.in. jaki mamy dominujący styl myślenia i działania. Popularne są testy osobowości. Na wyciągnięcie ręki mamy wiedzę o sobie samych lecz zaprzątnięci codziennością rzadko zaglądamy we własne wnętrze.

Między logiką a intuicją, między tworzeniem a liczeniem, między tym, co na zewnątrz a tym, co w środku, między sukcesem a porażką, czernią a bielą… jest cała skala rozmaitości, różne konstelacje umiejętności, doświadczeń, pragnień i możliwości. Na tej linie, rozpiętej między skrajnościami, każdy człowiek ma własny punkt równowagi. Trzeba go znaleźć i utrzymać. Dopiero wtedy pojawiają się szanse na to, by iść ze spokojem w biznes.

Pierwszy krok

Zapraszam na serię artykułów, które przybliżą temat poszukiwania własnego balansu i wynikającego z niego spokoju. Biznes jest wymagający a przez to stresujący ponieważ składa się na niego wiele różnych obszarów. Na potrzeby tego cyklu wyłoniłam ich siedem:

  1. finansowanie,
  2. przychód własny,
  3. wynik,
  4. zespół,
  5. podwykonawcy,
  6. klient,
  7. założyciel.

W kolejnych artykułach zajrzymy w każdy z nich. Wyciągniemy na światło dzienne sytuacje i towarzyszące im emocje, odkryjemy przyczyny pojawiania się ich, przyjrzymy się kwestiom, na które trzeba zwrócić uwagę, by je oswoić, by ulżyć ciężarowi noszonej na barkach odpowiedzialności. Będzie dużo o startupowej codzienności, o sposobach na to, by zachować radość, satysfakcję i sens, o szukaniu własnych metod na wchodzenie ze spokojem w biznes.

Czy to odmieni Twoje życie? Czy odnajdziesz swój spokój? Do tego trzeba jednak systematycznej, indywidualnej pracy. Lektura cyklu może pokazać Ci inną perspektywę, skłonić do refleksji, obserwacji, może nawet eksperymentowania. A to już bardzo dobry krok w stronę zmiany.

Cykl rozpocznie się w sierpniu. Kolejne odcinki będą ukazywać się dwa razy w miesiącu. Zapraszam.

Related articles

Wywiad z Krzysztofem Jaskułą, założycielem Slopera

W ostatnich dniach miałem możliwość usiąść z Krzysztofem Jaskułą,...

ZPF: XII Kongres Regulacji Prawnych – 11 kwietnia 2024

Kongres poświęcony regulacjom w obszarze zarządzania wierzytelnościami ma na...

Świetlana przyszłość?

Zapewne każdy z nas wyobraża sobie przyszłość inaczej, ale...

Największy lotniczy hackathon w Polsce – AviaTech Challenge w maju w Mielcu!

Już w maju Mielec stanie się podkarpacką stolicą lotnictwa...
Monika Sowinska
Monika Sowińskahttps://coachprzedsiebiorczych.pl/
Certyfikowana coach, mentorka w licznych programach akceleracyjnych dla startupów i początkujących przedsiębiorców. Wspiera ludzi, którzy rozwijają biznes, bo chcą zmieniać świat, ale giną w twórczym chaosie, gubią w nim radość i sens działania. Uczy tak zarządzać biznesem, by z satysfakcją i z sukcesem realizować odważne wizje.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj