Choć upadek Silicon Valley Banku wynikał w głównej mierze z błędów po stronie zarządzania tą instytucją, to w największym stopniu odbije się on na startupach i funduszach venture capital, które były jego głównymi klientami.
Paradoksalnie można też powiedzieć, że na upadek banku wpływ miał sukces startupów. Założony w 1983 roku SVB specjalizował się w bankowości dla start-upów technologicznych, zapewniając finansowanie prawie połowie amerykańskich firm z branży technologii i healthtech wspieranych przez fundusze venture capital. Sam był również inwestorem w szeregu funduszach VC, a także w start-upy technologiczne.
Tuż przed upadkiem SVB był szesnastym co do wielkości bankiem komercyjnym w USA, z łącznymi aktywami w wysokości 209 miliardów USD na koniec 2022 roku, w szczytowym okresie osiągając wycenę w wysokości 44 mld dolarów, która spadła do 17 mld w drugiej połowie lutego, co nie przeszkodziło magazynowi Forbes zaliczyć go do najlepszych banków Ameryki na kilka dni przed ogłoszeniem niewypłacalności.
Lata pandemii obfitujące w podaż kapitału dla startupów, spowodowały eksplozję wartości depozytów w banku, które z kwoty 60 mld dolarów w 2018 roku spuchły do 189 mld cztery lata później, a głównym źródłem ich podaży były kwoty inwestowane w startupy, przede wszystkim fintechy, przez inwestorów venture capital. Środki te były bardzo nisko oprocentowane z uwagi na bliskie zera stopy procentowe w USA, a możliwości ich inwestowania z uwagi na ogólnoświatową recesję były bardzo ograniczone. W związku z tym zarząd banku zdecydował o zakupie 10-letnich papierów wartościowych zabezpieczonych hipoteką (MBS) opiewających na 80 mld dolarów i generujących roczny zwrot w wysokości 1,5 procenta, czyli ponad trzy razy więcej niż płacono za depozyty. Pozornie wydawało się to zdrowym podejściem, ale w dłuższym okresie nie uwzględniało ryzyka stopy procentowej.
A ta z czasem wskutek inflacji i działań Rezerwy Federalnej zaczęła rosnąć przekraczając w marcu wysokość 4 procent. Niski zwrot z obligacji stał się więc obciążeniem, a SVB musiało płacić deponentom wyższe stawki gdy cena rynkowa obligacji o niskim oprocentowaniu spadała. W ten sposób wartość wycofywanych, głównie przez startupy środków zaczęła rosnąć a po stronie SVB rosło ryzyko płynności.
A ponieważ bank miał charakter regionalny nie obowiązywały go tak jak globalne banki USA międzynarodowe wymogi ostrożnościowe skrótowo nazywane jako Basel III. Sygnałem do runu na bank była sprzedaż przez niego po dużym dyskoncie pakietu obligacji, która dla klientów stałą się synonimem nadchodzącej niewypłacalności. Dzień przed zamknięciem wycofano z niego niewyobrażalną sumę 42 mld dolarów.
Przyczynił się także do tego współzałożyciel PayPala Peter Thiel, który w mediach społecznościowych radził inwestorom wycofanie się z banku. W tych warunkach Kalifornijski Departament Ochrony Finansowej i Innowacji przejął SVB 10 marca i umieścił go pod zarządem komisarycznym. Bank ostatecznie został przejęty przez First Citizens Bank, który przejął wszystkie depozyty i pożyczki w ramach transakcji, która objęła zakup aktywów SVB o wartości około 72 miliardów USD z dyskontem 16,5 miliarda USD. Jednocześnie w Wielkiej Brytanii HSBC sfinalizował zakup lokalnego oddziału banku za 1 GBP w ramach umowy ratunkowej. Brytyjski SVB posiadał 3300 klientów, z czego większość to startupy i inwestorzy.
Obsługujący blisko 2700 klientów z sektora fintech trudno uznać SVB za bank wyłącznie regionalny, chociażby dlatego, że rachunki w nim utrzymywały startupy nie tylko z USA, ale także Kanady, Indii, Singapuru, Chin i Ameryki Łacińskiej. Niektóre z nich posiadały w nim istotne ekspozycje, jak choćby Circle specjalizujący się w obrocie kryptowalutami, który miał w banku 3,3 mld dolarów z 40 mld jego całkowitych rezerw. Poza tradycyjną bankowością SVB był również partnerem technologicznym wielu firm fintech, służąc jako brama do płatności komercyjnych i akceptacji płatności online, wynika z analizy firmy CB Insights.
Podaje ona, że nagły upadek banku 10 marca 2023 roku dotknął 45 partnerów i klientów fintech z kilkunastu obszarów sektora, głównie płatności, księgowości, zarządzania wydatkami i udzielania pożyczek, które dotyczyły tak dużych podmiotów jak zajmującego się rozwiązaniami BNPL kalifornijskiego, ale działającego w kilkunastu krajach świata, Affirm czy brytyjskiej platformy płatności komercyjnych Soldo. O znaczeniu SVB w ekosystemie fintech świadczyć może także fakt, że obsługiwał on 71 procent startupów finansowych, które weszły na rynek publiczny po 2020 roku.
Szczególnym produktem finansowym banku było tzw. finansowanie venture debt. To pożyczka, która umożliwia szybko rozwijającym się i wspieranym przez inwestorów start-upom dostęp do kapitału, zazwyczaj wkrótce po rundzie kapitałowej. Daje to dodatkowe możliwości rozwojowe (tzw. przedłużenie pasa startowego) w oczekiwaniu na następny etap finansowania VC.
Venture debt jest zwykle ustalane na poziomie 20-35% ostatniej rundy kapitałowej, ale bierze się również pod uwagę inne czynniki, takie jak tempo wzrostu firmy, doświadczenie inwestorów, branża czy posiadana baza klientów. Tego typu pożyczki mają charakter wysokiego ryzyka i nie są raczej oferowane przez tradycyjne banki. Upadek SVB oznacza znaczne ograniczenie tego typu finansowania, a to przekładać się będzie na spadek wycen startupów i w wielu przypadkach mniejsze szanse na kolejne rundy inwestycyjne lub poważne ograniczenie ich kwot.
Po upadku SVB inwestorzy baczniej będą się też przyglądać modelom operacyjnym startupów, a ich koncentracja na stosunkowo niewielkiej liczbie partnerów traktowane będzie jako dodatkowy czynnik ryzyka twierdzi firma konsultingowa Flagship Advisory Partners. Szczególnie fintechy, których dotyczy to w szczególnym stopniu czekają więc niełatwe czasy, w których wyceny będą spadać, a dostępnego kapitału inwestycyjnego i pomostowego będzie znacznie mniej.
Czynniki te z pewnością przełożą się na upadek lub co najmniej zawieszenie funkcjonowania startupów lub redukcję liczby ich pracowników. W trudniejszej sytuacji znaleźć się też mogą szczególnie mniejsze fundusze venture, którym inwestorzy znaczne mniej chętnie powierzać będą swoje środki, tym bardziej, że alternatyw lokowania kapitału z uwagi na wyższe stopy procentowe będzie więcej. Rodzi się też pytanie, czy model biznesowy prezentowany przez Silicon Valley Bank, z tak dużą ekspozycją na startupy i fundusze venture, a więc podmioty obciążone ponadprzeciętnym ryzykiem, będzie miał jeszcze kiedyś sens. Być może zastąpią go inne rozwiązania, wynikające także ze zmian w obszarze regulacji.

