Dobre perspektywy zielonych miejsc pracy na świecie i w Polsce

Zielona gospodarka wykreuje miliony miejsc pracy na całym świecie, choć część stanowisk w wysokoemisyjnych branżach starci rację bytu. Końcowy bilans będzie jednak bardziej niż pozytywny. Aby go osiągnąć niezbędny jest rozwój nowych umiejętności i kompetencji w wielu dziedzinach.

Pozytywny bilans zatrudnienia

Z raportu Międzynarodowej Organizacji Pracy (ILO) z 2020 roku wynika, że łącznie w państwach G7 (Francja, Japonia, Niemcy, Stany Zjednoczone, Wielka Brytania, Włochy i Kanada) i UE do roku 2030 powstanie 24 mln nowych, zielonych miejsc pracy, z czego 11,5 mln związanych z transformacją energetyczną i ponad 5 mln wynikających z wdrożenia gospodarki zamkniętego obiegu. Duży potencjał ma energooszczędne budownictwo, choćby dlatego, że budynki odpowiadają za 38 proc. światowej emisji CO 2 . Według ILO do końca dekady ma ono wykreować do 6,5 mln miejsc pracy. Będą one wymagały głównie średnich i wysokich kompetencji. Towarzyszyć temu ma utrata 6 mln stanowisk w energetyce konwencjonalnej. Faktyczny wzrost liczy zielonych miejsc pracy może być dużo większy gdy uwzględni się zatrudnienie w łańcuchach wartości w wielu branżach.

Istotnym impulsem zrównoważonej gospodarki stanie się też uchwalony we wrześniu w USA Inflation Reduction Act przewidujący 370 mld dolarów wsparcia dla proklimatycznej transformacji. Według analiz naukowców z University of Massachusetts Amherst realizacja ustawy umożliwi stworzenie ponad 9 mln miejsc pracy w ciągu najbliższych 10 lat. Analiza uwzględnia miejsca pracy powstałe dzięki inwestycjom publicznym i prywatnym, a także dodatkowe zatrudnienie w wyniku zwiększonego zapotrzebowania firm na towary i usługi oraz wyższych wydatków pracowników. Najwięcej miejsc pracy – pięć milionów – ma powstać w sektorze czystej energii, po 900 tys. przypadnie na przemysł przetwórczy oraz budowę energooszczędnych nieruchomości biurowych i mieszkaniowych, 400 tys. na pojazdy elektryczne i bezemisyjny transport.

Europejskie Centrum Rozwoju Kształcenia Zawodowego oblicza z kolei, że skutkiem realizacji działań mających na celu osiągnięcie celów Europejskiego Zielonego Ładu do 2030 roku, będzie wzrost zatrudnienia w UE dodatkowo o 1,2 proc. co w wartościach bezwzględnych przekłada się na dodatkowe 2,5 mln miejsc pracy. Jednak niespełna 300 tys. osób zatrudnionych w sektorze energetyki w perspektywie 2030 roku będzie musiało znaleźć pracę w innych „zieleńszych” branżach. Zmiany w strukturze zatrudnienia nastąpią w europejskim przemyśle samochodowym. Jak oblicza Boston Consulting Group utraci on w stosunku do roku 2019 około 35 tys. miejsc pracy z 5,65 mln tzn. mniej niż 1 proc. W największym stopniu utratę miejsc pracy netto (30 tys.) może odczuć gospodarka niemiecka. Jednak jeśli sprzedawałyby się samochody lepiej wyposażone wynik byłby wyraźnie dodatni. Źródłami wzrostu zatrudnienia będzie produkcja baterii i wyższy koszt oprogramowania, a spadku rezygnacja z produkcji silników spalinowych co wiąże się z wymogami unijnego prawa, które uniemożliwi sprzedaż nowych samochodów z tradycyjnym napędem po roku 2035. Podobnie wyglądać może sytuacja w USA, gdzie o wpływie elektryfikacji w branży motoryzacyjnej na zatrudnienie przesądzi jej tempo, a także lokalizacja produkcji baterii, bo jeśli nastąpi jej migracja do Azji to przemysł odnotuje wyraźną utratę liczby zatrudnionych.

Nabierająca tempa transformacja energetyczna na świecie potrzebować będzie nowej jakości stanowisk pracy. Według Światowego Forum Ekonomicznego  zielone kompetencje  to zestaw umiejętności umożliwiających zapobieganie skutkom zatrucia środowiska oraz ich monitorowanie i usuwanie, a także optymalizację ekologicznego zarządzania zasobami naturalnymi, które podmioty rynkowe wykorzystują do produkcji dóbr i usług. Podobnie definiuje je ILO dodając ochronę i odtwarzanie ekosystemów oraz wspieranie adaptacji do skutków zmian klimatu. Do tej pory zidentyfikowano ponad 600 takich kompetencji, a na ich podstawie zdefiniowano ponad 400 konkretnych stanowisk pracy. Mogą one dotyczyć bardzo wielu branż, nie tylko związanych bezpośrednio z zielonymi segmentami gospodarki. O rzeczywistym charakterze zielonych miejsc pracy powinny przesądzać według K. Bohnenberger, która podjęła się stworzenia taksonomii zrównoważonego zatrudnienia, następujące czynniki:

  • wynik prowadzonej działalności, czyli w jakim stopniu wytworzony produkt lub
    usługa są zielone;
  • zawód – na ile zadania i czynności wykonywane przez pracownika mają cechy zrównoważonego rozwoju;
  • styl pracy czyli na ile warunki wykonywania pracy mają charakter zrównoważony;
  • efektywność, czyli w jakim stopniu proces produkcji jest zasobooszczędny.

W innym przypadku możemy mieć bowiem do czynienia ze swoistą formą greenwashingu.

W Polsce też na plus

W Polsce szacowanie liczby zielonych miejsc pracy jest utrudnione przez wiele czynników niepewności. Z jednej strony to wpływ wojny w Ukrainie na koniunkturę gospodarczą, a więc także inwestycje, z drugiej niepewność związana z wdrożeniem ustawodawstwa sprzyjającego rozwojowi OZE, co wiąże się także z ograniczonymi możliwościami sieci elektroenergetycznych w zakresie odbioru i redystrybucji zielonej energii. Z rządowego dokumentu Polityka Energetyczna dla Polski 2040 (PEP2040) wynika, że transformacja energetyczna wygenerować może 300 tys. nowych miejsc pracy. Bierze się tutaj pod uwagę nie tylko odnawialne źródła energii jak słońce i wiatr, ale także energetykę jądrową w postaci małych reaktorów modułowych (SMR), których realizację zapowiedział już m.in. KGHM, elektromobilność, zmiany w infrastrukturze sieciowej, cyfryzację, która może zmniejszyć ślad węglowy towarzyszący materialnej działalności i termomodernizację budynków. Dodatkowo jednak zielone miejsca pracy powstać mogą w wyniku zielonej transformacji łańcuchów dostaw w wielu branżach. Według danych Międzynarodowej Agencji Energii Odnawialnej (IRENA) w Polsce w 2020 roku w samym sektorze OZE pracowało blisko 120 tys. osób (o połowę więcej niż w górnictwie!). Odblokowanie barier rozwoju energetyki solarnej (zmiana systemu net billingu) i wiatrowej (ustawa 10H) mogłoby tę liczbę znacznie zwiększyć. Z kolei z prognoz opracowanych przez Instytut Badań Strukturalnych (IBS) wynika, że przyspieszenie tempa termomodernizacji może doprowadzić do powstania dodatkowych 100 tys. nowych miejsc pracy w perspektywie 2030 roku. Natomiast wdrożenie zasad gospodarki zamkniętego obiegu mogłoby do końca dekady wykreować ponad 70 tysięcy miejsc pracy.

Zielona transformacja doprowadzi do zmian na rynku pracy, na którym ubywać będzie miejsc pracy związanych z wydobyciem i wykorzystaniem energetycznym paliw kopalnych rosnąć będzie natomiast popyt na pracowników dysponujących zielonymi kompetencjami. Bilans będzie jednak pozytywny. Z analiz IBS wynika bowiem, że aby zrealizować cele PEP i neutralności klimatycznej UE do roku 2030 sektor wydobycia węgla powinien zmniejszyć zatrudnienie o 14 tysięcy osób. Znajdą one zatrudnienie w różnych branżach zielonej gospodarki, choć jest to związane ze wsparciem funduszy publicznych, w tym środków unijnych. A niestety dostęp do nich w obecnych uwarunkowaniach politycznych raczej się oddala. Przy ich maksymalnym wykorzystaniu mogłoby powstać nawet 61 tys. miejsc pracy czyli sześciokrotnie więcej niż liczba pracowników w Elektrowni Bełchatów.

Zielona gospodarka w Polsce może wykreować wiele stanowisk pracy wymagających specyficznych kompetencji. W energetyce to audytorzy energetyczni oraz specjaliści i instalatorzy zielonych źródeł energii, w branży samochodowej inżynierowie napędów alternatywnych i baterii, a także ich serwisanci, w przemyśle przetwórczym specjaliści ds. dekarbonizacji i recyklingu oraz ochrony środowiska a w bankowości specjaliści ds. zielonego finansowania. Faktycznie może ich być znacznie więcej.

Related articles

3 wnioski z Money2020 w Amsterdamie

Moje 3 wnioski z Money2020 w Amsterdamie materiał przygotowany przez:...

Econverse 2024: Młoda Polska rozpala przyszłość biznesu i innowacji

Econverse na PGE Narodowym - jak młodzi mogą przekształcać...

XXI Konferencja Sieci Przedsiębiorczych Kobiet – Don’t give up!

Codziennie widzimy, że prowadzenie biznesu wygląda inaczej niż jeszcze...
Mirosław Ciesielski
Mirosław Ciesielski
Wieloletni menedżer sektora bankowego (m.in. GE Capital i GE Money Bank; Bank BPH). Doktor nauk ekonomicznych, wykładowca akademicki – Wyższa Szkoła Bankowa w Gdańsku, Uniwersytet Gdański. Ekspert Związku Przedsiębiorstw Finansowych w Polsce. Publicysta ekonomiczny (obserwatorfinansowy.pl; forsal.pl; interia.pl.; fintek.pl).

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj